music

niedziela, 25 września 2016

:(

Nadal jesteśmy razem.
Zaczął mi sie okres. Bolesny. Bardzo.
W niedziele rano, jak wstałam i doszłam do łazienki to wręcz krzyknęłam z bólu. Dobrze, że w domu nikogo nie było - mogłam sobie jęczeć dowoli. Jako tako ruszałam sie dopiero po 14, tylko dzięki silnemu lekowi. Załadowałam zmywarke, jednak nadal było pełno naczyń. No i przyszli rodzice. Mama od razu wytknęłam mi brudne naczynia. Cóż, rozumiem ją, jechała w aucie z marudzącym o jedzenie dzieckiem.
Później gadałam z chłopakiem i przypomniało mi się coś, czego nie powinnam pamiętać, bo sprzed dwóch miesięcy. Pamiętam te słowa zbyt dobrze, wryły mi się, wypaliły na umyśle. Może dlatego, że poczułam że go zawiodłam? Że nie jestem taka jaką sobie mnie widział? Nie chce już o tym myśleć. Chcę mieć święty spokój, ale nie mogę. Cały czas mam wrażenie, że trwa wojna, między tym co sobie uroiłam, a prawdą. Czasem to wrażenie znika, ale w takich momentach jak ten jest nazbyt wyczuwalne. W środku prawda dobija się i krzyczy, ale jest jak zamknięta w szklanym pudełku, bez szans na wyjście, dopóki się nie uspokoje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz