Wybaczcie te pare dni nieobecności. Pokłóciłam sie z rodzicami i niestety, pocięłam znowu nadgarstek i biodra. Źle się ze sobą czuje.
Jak wracałam we wtorek o 19 do domu spotkałam jakiegoś chłopaka, nieco starszego ode mnie, podpitego. Machnął kilka razy pięścią w powietrze i poszedł dalej. Ja za nim. To i tak było w strone domu wiec nie miałam wyjścia. Najpierw chciałam sie trzymać na dystans. Jednak prawie z nim zrównałam. Czemu? Nie wiem. Chciałam znaleźć się bliżej czegoś nieprzewidywalnego.
Wczoraj koleżanka z klasy proponowała palenie. Nie mi, ale ogólnie. Miałam ochotę z nią pójść. Naprawdę, gdzieś w środku tego chciałam, ale nie spodobałoby sie to pewnej osobie, więc zdusiłam to pragnienie.
Dziś rano... Cóż może to pomine.
Mam dziwne myśli, z pewnością nie są poprawne.
Dziś z kolei obrałam okrężną drogę do domu. Przez las. Jedyne kogo spotkałam to starszy mężczyzna, koło siedemdziesiątki. Serce waliło mi jak młot, gdy obok niego przechodziłam. Jednak czułam się dobrze z tą adrenaliną. Wszyscy, których znam, powiedzieliby, że to było lekkomyślne, nierozważne i niebezpieczne. Wiem to zbyt dobrze. Ale w momencie, gdy z głowy uleciało mi wszystko, gdy nie myślałam o niczym, a ciało spieło się, poczułam się żywa. Żywa naprawdę, nie dziecko, które uważa na każdy gest i każde słowo, by być akceptowanym, nie zostać zranionym i nikogo nie zranić.
Jednak teraz jestem w domu, a jutro idę do szkoły. Mam wyznaczone zadania i plan. I tyle.
music
czwartek, 29 września 2016
Wybacz, dla mnie miejsca brak
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz