music

wtorek, 8 października 2019

Alone

Nie wytrzymuję. Samotności i stresu. Biegunka, wymioty, płacz. Tak bardzo chcę sobie ulżyć, robiąc sobie krzywdę. Ale nie mogę, ten niby związek mnie powstrzymuje. Ale nie czuję ciepła...
Jeszcze moje pocieszne stworząko jest u weterynarza. Oszaleje.
Jestem w tak kiepskim stanie, że znowu wróciły te lęki do ludzi na ulicy/w sklepie. Chęć samookaleczania. Krzyczę, krzyczę w poduszkę. Tak by nikt nie usłyszał. Koszmary są silniejsze od moich leków. W nocy... Oni wszyscy byli, wszystkie te złe strony ludzi. Nie miałam nikogo, kto mógłby ze mną porozmawiać. Nikt kto by się starał. To moja wina. Jestem okropna i nic nie warta. Nic

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz