music

czwartek, 10 listopada 2016

Krzyczę wewnątrz

Właśnie wracam z grupy wsparcia. Jak tylko straciłam ludzi z oczu zaczęłam płakać. Po prostu. Bez konkretnego powodu, choć przyczyniły sie pewnie do tego emocje związane z grupą. Męczą mnie te spotkania, ale nie mówie tego w złej wierze. Zwyczajnie jestem zmęczona, tak dużą grupą. Wolałabym być niewidzialna, siedzieć i patrzeć, jak za szkłem. Ewentualnie pójść spać z myślą, że ktoś jest obok. Bardzo miłe było, gdy jeden z chłopaków dał mi swoją bluze, gdy powiedziałam, że mi zimno. Gest bez którego bym przeżyła, ale był miły.
Ogólnie miło jest na grupie. Nadal nic nie pomogłam w sprzątaniu (oprócz odniesienia poduszki), ale nie czuję sie winna, bo przecież niczego nie używałam, jednak nadal czuje zobowiązanie w pomocy im, jako tym, z którymi żyje przez te pare godzin.
Brzuch mnie boli z głodu. Wiem, że tam robią coś inni, ale... musi minąć dużo czasu za nim sie przyzwyczaje.
Wiec pozostaje przeżyć kolejny tydzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz