Czuje sie koszmarnie. Nawet nie wiem id czego zacząć. Zrobiłam coś głupiego. Ale problem ima sie nie tylko o to.
Jedna z najgorszych nocy. Nie sądziłam, że moge tak cierpieć. Tylko dlatego, że sie nie pocięłam, psychiczny ból rósł rósł i rósł. W końcu już nawet nie myślałam o tym jak sie zachowuje. Bo byłam skupiona na uspokojonie sie. W pewnym momencie nawet przerażenie się do mnie wkradło, bo moje ciało nie chciało mnie słuchać. Chciałam sie podrapać- hamowałam, chciałam sie z całych sił chwycić za szyje- hamowałam to. Rano obudziłam sie -dosłownie- z zakwasami. Kłujący ból brzucha prawie nie pozwolił mi wstać. Jestem dziś strasznie roztargniona- pierwszy raz zapomniałam piórnika. Nie ogarniam otoczenia.
Ale wiecie co?
Zasłużyłam sobie. I nie zrobie sobie nic. Tylko po to by psychika nadal mnie zjadała. Nie potne sie, nie zranie, nie zadam bólu, nie zagłodze sie. Nawet do tego nie czuje prawa. Albo sie zmienie, albo uodpornie sie. W końcu nic nie trwa wiecznie i ból musi zmaleć. Do tej pory będzie źle. Mniej lub bardziej.
Naprawdę jestem bezmyślna. Nawet nie wiem co dokładnie zrobić. Jak zwykle przychodzi mi do głowy 'umrzyj', ale to nie jest rozwiązanie. Nie wiem. Nie wiem. Wszystko zdaje sie być koszmarem.
music
piątek, 25 listopada 2016
Nic więcej
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz