music

piątek, 4 listopada 2016

My heart is breaking from the pain that I feel

Już się w miarę uspokoiłam po wczorajszem dniu. Dacie wiare, że odreagowałam to bólem brzucha? Wczoraj przed spaniem i w sumie cały poranek. 
Pisałam dziś, niespodziewanie w sumie, kartkówke z hiszpańskiego i sprawdzian z fizyki. Nie poszło mi najlepiej, ale nie oszukujmy sie- niewiele sie uczyłam.
Wracając do domu kupiłam kilka rzeczy na sobotnie urodziny. 

Swoją drogą chyba mam nawrót choroby, bo znowu kaszle i kicham. Wczoraj musiałam sie nadwyrężyć. Dotrwam do soboty, stres powinien nieco zejść to mi sie poprawi.
Wysprzątałam cały pokój, a w kuchni czeka prawie skończone ciasto.
Jestem wymordowania.
po wczorajszym spotkaniu z grupą wparcia trochę się uspokoiłam, ale nachodzą mnie teraz wątpliwości. Cieszę się z poznania nowych ludzi, ale trudno mi było wyrazić precyzyjnie to co myślę. Myślę wolno, bo przeważnie mam na to całą drogę z domu do szkoły, czy na odwrót. 
Zaskoczyło mnie, że robili razem posiłek, później sprzątali, wiedzieli gdzie co jest, jak w domu, z całym stadkiem sióstr i braci. Jeśli uda mi się pójść drugi raz, to po prostu będę starała się śledzić dokładnie ich ruchy, choć istnieje prawdopodobieństwo, że po prostu będę walać się pod nogami.
Cykam się, ale to chyba kwestia czasu, może za trzy-pięć miesięcy będę się czuła normalnie. Bo strasznie źle znosze zmiany. Dlatego wraz z rozpoczęciem liceum zrobiło się gorzej i trafiłam do tej grupy. Nie chcę wracać do czasów, kiedy zmiany we mnie i wokół mnie narosły na tyle, że nie mogłam niczego znieść. Wciąż się zastanawiam czego tak naprawdę szukam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz