Muszę coś jeszcze napisać.
Wiecie, włosy dość szybko mi rosną i szczerze mówiąc jestem trochę przestraszona. Tym, że im są dłuższe, tym bardziej przypominam siebie sprzed lat. Tą cichą i wycofaną.
Po drugie. Kiedyś nie zastanawiałam się ile mogę mieć skrzydeł. A tu mam ich przynajmniej trzy pary. Myślicie, że zawsze powinniśmy zadawać pytania? Nawet w sprawie oczywistych z pozoru rzeczy? Moim zdaniem warto. Nigdy nie utwierdzać się w jednym osądzie. Zawsze zostawiać margines błędu. Nie po to żeby mieć drogę ucieczki, ale dlatego, że nic nie jest pewne. Tak naprawdę żyjemy zamknięci we własnych głowach. Zamknięci w ciele. To co widzimy to tylko impulsy, przesyłane przez nerwy, widzimy kolory, odbite światło inaczej niż inne stworzenia. Czy widzimy źle? Sporo naszych pragnień i reakcji jest zwierzęca. Popęd seksualny, głód, pragnienie. Humory dyktowane przez hormony czy substancje psychoaktywne bakterii w naszych jelitach. Taki Matrix.
Dlatego do głowy wpadła mi myśl czy pewne sprzeczności nie są spodowane na linii samoświadomość-fizyczny mózg. To by było ciekawe pod wieloma względami. Etycznymi, fizycznymi, itp. To by wyjaśniło kilka kwestii. Chociażby to, że nie czuję się kompatybilna z ciałem, tak obco. Gdyby tak było to czy miałam tak od początku czy ten rozłam pojawił się w jakimś momencie?
Muszę to sobie przemyśleć
music
sobota, 24 sierpnia 2019
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz