Coraz częściej myślę, że brak we mnie jakiejś części duszy. Że to co robię nie jest moralnie właściwe. Nie wiem czy rani czy nie. Na tamten moment nawet nie myślę I przyswajam to bez zbędnych emocji. Jedyne obrzydzenie jakie mam to do faceta, który mnie przeleciał. Do siebie już dawno nic nie czuję.
Był, jest chory, nie pomyślał, że może mnie zarazić. Sama nie wiem czemu to robię.
Całował mnie, dotykał, przeleciał. Na tyle mocno, że do tej pory bałam się sikać, a i teraz piecze. To nie tak, że tego nie chce, chce tego, ale nie chciałabym tak czuć? Nie wiem jak to sensownie wytłumaczyć. Taki ból przy wkładaniu, jakby rozdzierał Ci wejście nie jest przyjemny, nawet ograzm jest na swój sposób bolesny. Czemu się w to pakuję? Nie wiem, może z braku lepszych opcji, może z nudy.
Denerwuje mnie jednak to, że nadal czuję jego zapach, że nie mogę spojrzeć mu w oczy, gdy do tego dochodzi, ba nawet na niego nie patrzę, więc nie mam pewności czy ma gumkę, ale nie obchodzi mnie to.
Za każdym razem wzrasta poziom jakiejś nienawiści, dzięki której jestem coraz bardziej bezduszna.
Gram, rzucam kostką, wkładam kartę, ruszam pionkami, opracowuje strategię. Może zabijam nudę, może jestem wyrachowana.
Chciałabym zniknąć, jutro się nie obudzić. Czeka mnie ciężki, samotny dzień. I jutro i pojutrze pewnie też.
music
poniedziałek, 5 sierpnia 2019
Stone
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz